Cyberaktywizm – lek na marazm

Cyberaktywizm – lek na marazm

Opublikowany

Najwyższy czas przestać marudzić, że młodzież za dużo czasu  spędza w internecie. Siedząc przed monitorem, można zrobić więcej dla  świata niż kiedykolwiek w historii.

Konrad Kruczkowski – autor bloga haloziemia.pl – wierzy, że rozmowy o  wartościach mają sens. I mogą mieć dobrą klikalność. Konrad interesuje  się losem zwykłych ludzi, żyjących obok nas. W jego rozmowach widać chęć  zrozumienia rozmówcy: nie udowadnia swoich tez, nie narzuca toku  myślenia, po prostu słucha. Dzięki jego tekstom poznajemy ludzi, którym  na co dzień przykleilibyśmy etykietkę „dziwny”. Albo od których łatwo  się odwrócić, rzucając: „To nie moja sprawa” – jak od Rafała,  wychowanego w rodzinie świadków Jehowy. Konrad pokazuje, na czym polega  trudność w dostrzeganiu innego świata i namawia, byśmy dbali o siebie  nawzajem, bo tylko w ten sposób zmienimy świat na lepsze.

Łączyć wolę w siłę

Konrad i jego pasja to jeden z przykładów tego, o co chodzi w  cyberaktywizmie – o zmienianie świata na lepsze przy wykorzystaniu  nowych technologii. Znaczenie tego trendu dostrzegły nawet unijne  instytucje. Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny już dwa lata temu  zaapelował, by państwa członkowskie wsparły rozwój zjawiska. Pod  pojęciem cyberaktywizmu Komitet rozumie: strategię lub działalność,  która ma wpłynąć na agendę publiczną dzięki wykorzystaniu środków  elektronicznych i nowych technologii. – Sieć połączeń umożliwia  użytkownikom łączenie się w celu uzyskania dostępu do informacji oraz  interakcji z innymi osobami, co prowadzi do prawdziwej koordynacji  społecznej upowszechniającej świadome, aktywne i odpowiedzialne  społeczeństwo – uznał Komitet.Zastrzegł przy tym, że cyfrową aktywność obywatelską trzeba wyraźnie  oddzielić od innych sposobów wykorzystania internetu – np. działalności  hakerskiej czy promowania obywatelskiego nieposłuszeństwa. Idealnie w  cyberaktywizm wpisuje się za to cyfrowy wolontariat, który umożliwia  połączenie woli i wysiłków tysięcy osób […] w potężną siłę zbiorową,  zdolną wpłynąć na obszary sprawowania władzy i podejmowane decyzje.

Młodzi do klawiatur!

Czy cyberaktywizm trzeba jednak promować? Aktywność obywatelską w  sieci miliardy ludzi na całym świecie podejmują przecież spontanicznie. W  internecie powstają partie, ich programy, toczą się kampanie wyborcze i  trwają zbiórki podpisów pod petycjami w każdej dosłownie sprawie. W  czym więc problem? W tym, że do działań na rzecz dobra wspólnego wciąż  trzeba zachęcać młodzież, która – jak wynika z badań – w sieci widzi  głównie narzędzie rozrywki, a nie rozwiązywania problemów.

Dobrym przykładem, że może być inaczej, jest Tymon P. Radzik – ma  tylko 16 lat, a Ministerstwo Cyfryzacji zaangażowało go na stanowisku  konsultanta ds. elektronicznych usług administracji publicznej dla osób  niepełnoletnich. Wcześniej – przez internet – Tymon zamęczał urzędników  prośbami o dostęp do informacji publicznej. Poprosił NASK o  udostępnienie umowy dotyczącej wydzierżawienia domen polska.pl i  poland.pl spółce Agora. Kiedy kolejne instytucje mu odmawiały, poszedł  do sądu i wygrał. – Tym mi zaimponował – przyznała minister Anna  Streżyńska.

Szefowa resortu cyfryzacji opowiadała o T. Radziku podczas  warszawskiej konferencji zorganizowanej przez FRSE w ramach  Europejskiego Tygodnia Młodzieży (ETM). Tematem warsztatów i dyskusji  był właśnie cyberaktywizm, dlatego też hasło spotkania brzmiało: Twórz, działaj, włącz się. Podczas warsztatów trenerzy przekonywali młodzież, że działanie na  rzecz dobra wspólnego nie zawsze musi się wiązać z polityką. Równie  dobrze można poszukać inicjatyw znacznie bliższych zainteresowaniom.  Gdzie? Na przykład na stronie e-wolontariat.pl, na której opisano  mnóstwo projektów, w które młodzi mogą się włączyć online.

Przykłady? Be my eyes – aplikacja, która pozwala łączyć się  na wideoczacie z osobami niewidomymi. Pomoc może polegać na odczytaniu  daty ważności na produktach spożywczych lub odnalezieniu właściwego  wejścia na pocztę. Po każdej zakończonej akcji wolontariusz otrzymuje  punkty. Ich liczba świadczy o tym, jak duży wpływ na życie niewidomego  miała konkretna pomoc. Hejtstop.pl – tutaj, wypełniając  formularz, zgłaszamy obrażające lub nienawistne hasła na murach. Dzięki  temu szybciej można je zamalować. Givit to z kolei platforma  charytatywna do wymiany przedmiotów. Oddajemy, zdobywamy punkty i  wspieramy potrzebujących – podopiecznych Fundacji Dzieciom,  Stowarzyszenia „Mali Bracia Ubogich” czy Fundacji Warszawskie Hospicjum  dla Dzieci.

Kto natomiast chce pomagać w sposób twórczy, powinien wejść na stronę tudu.pl. Czekają tu zadania – realizując je, pomagamy innym organizacjom. Może  to być tłumaczenie tekstów z języka angielskiego, zaprojektowanie  logotypu lub wymyślenie plakatu. Na stronie zarejestrowało się już ponad  tysiąc wolontariuszy, którzy mogą wybierać spośród 406 zadań do  wykonania.

Odpięci

Drugi problem z cyberaktywizmem jest prozaiczny. W Polsce istnieje  30,5 tys. szkół, znajdujących się w 19,5 tys. miast i wsi. Tylko w co  szóstej lokalizacji uczniowie mogą korzystać z internetu o  przepustowości co najmniej 100 Mb/s. Reszta musi czekać aż się załaduje albo korzystać z internetu wyłącznie w domu, nie zawsze w mądry sposób.

Sytuację ma zmienić stworzenie Ogólnopolskiej Sieci Edukacyjnej –  połączy ona wszystkie szkoły w Polsce, w oparciu o infrastrukturę  wybudowaną zarówno ze środków prywatnych, jak i przy wsparciu z Programu  Operacyjnego Polska Cyfrowa. – Ministerstwo nie zostawi szkół samym  sobie – mówi Robert Król, dyrektor w Departamencie Kompetencji Cyfrowych  w Ministerstwie Cyfryzacji.

Rozwój cyberaktywizmu jest jednak nie tylko celem samym w sobie.  Badania pokazują, że w prace na rzecz organizacji pozarządowych angażuje  się tylko co piąty Polak. 26 proc. z nich to ludzie młodzi. Czy może  być lepiej? Oczywiście. W ramach ETM o wykorzystaniu internetu do  wprowadzania zmian społecznych chciało rozmawiać – w realu – tysiące  ludzi w całej Polsce. Eksperci mają nadzieję, że cyberaktywizm  przyzwyczai ludzi do angażowania się i wspierania innych. Jak im to  wejdzie w krew, po wirtualnej rewolucji będziemy mieli rewolucję realną.

Kopiuj tekst

Udostępnij

Na Twój adres e-mail została wysłana prośba o potwierdzenie subskrypcji.
Potwierdzając subskrypcję wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych w celu otrzymywania treści publikowanych w serwisie.